Tara to miejsce, które od pierwszych minut daje jedno wrażenie:
tu rządzi natura.
To ogromny obszar górski, położony w zachodniej Serbii przy granicy z Bośnią i Hercegowiną, znany z:
-
gęstych, ciemnych lasów świerkowych i jodłowych,
-
głębokich kanionów,
-
serpentyn,
-
punktów widokowych kilkaset metrów nad rzeką Driną,
-
i niezwykle rzadkich gatunków zwierząt — m.in. niedźwiedzia brunatnego, który jest symbolem tego parku.
Panoramy jak z pocztówki
Mój cel był jeden — dojść do jednego z najsłynniejszych punktów widokowych w całej Serbii "Banjska Stena" Z parkingu trzeba było przejść około 800 metrów pieszo przez las… i nagle, po wyjściu z drzew, pojawia się panorama, która wygląda jak komputerowa grafika.
Turkusowa rzeka Drina, ostre zakola między górami, zielone ściany lasów. Niesamowite miejsce — i zdecydowanie warto poświęcić co najmniej godzinę, a najlepiej dwie, żeby na spokojnie chłonąć ten widok.
Surowe, dzikie krajobrazy
Tara nie jest „ładna” w takim klasycznym, turystycznym sensie. To dzicz — taka prawdziwa, naturalna, nieidealna. Jadąc serpentynami mijasz:
-
strome urwiska,
-
potężne ściany skalne,
-
małe drewniane chatki,
-
zagubione wioski, których czas chyba nie dotknął,
-
i oszałamiające punkty widokowe pojawiające się zupełnie znienacka.
To zupełnie inny klimat niż parki narodowe znane z Europy Zachodniej. Tutaj masz poczucie, że jesteś naprawdę daleko od wszystkiego.